W poniedziałek zmarł druh „Świst” – Stanisław Sieradzki, żołnierz legendarnego batalionu „Zośka” Nikt tak jak on nie potrafił opowiadać o Powstaniu.
Fot. Jacek Łagowski / AGStanisław Sieradzki „Świst”
Przez kilkadziesiąt lat spotykał się z kolejnymi generacjami, opowiadając o Powstaniu Warszawskim. Harcerze z Głowna kilkakrotnie spotkali go i mieli możliwość posłuchania wzruszających historii. Mnie najbardziej utkwiło spotkanie w Muzeum Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 2006 r,kiedy schorowany nie mógł poruszać się po Warszawie -wybrał wartę w muzeum. Opowiadając o swych losach patrzyłam jak dziewczęta i chłopcy ocierali łzy wzruszenia -tak zaciekawić potrafią nieliczni. Szczególnie kiedy opowiadał o miłości swego życia,łączniczce z Czerniakowa,która została postrzelona przez snajpera i zginęła.Świst po wojnie odnalazł jej ciało i złożył do grobu.Druhu Hufiec Głowno żegna Cię!Jesteśmy dumni ,że mogliśmy spotkać Ciebie na swej harcerskiej drodze,pochylamy sztandar przyrzekając ,że przy naszym ognisku będziesz częstym gościem -Czuwaj hm.Iwona Waśkiewicz komendantka hufca w Głownie.
Msza Święta żałobna odbędzie się w środę 25 lutego br. o godz. 12.00 w Katedrze Polowej WP, a godz. 14.00 nastąpi odprowadzenie na kwaterę na Powązkach.
Stanisław Sieradzki urodził się w 1921 r. w Iłowie k. Działdowa. W 1939 r. Działdowo przyłączono do Rzeszy. Uciekał przed wcieleniem do Wehrmachtu. W 1942 r. przybył do Warszawy. Wstąpił do Szarych Szeregów. W Powstaniu Warszawskim przeszedł drogę z Powązek, przez Starówkę i Śródmieście, na Górny Czerniaków. Ze Starówki do Śródmieścia przeprowadził kanałami 63 kolegów. Odznaczył się wzięciem do niewoli dwóch policjantów niemieckich na ulicy Rozbrat.W trakcie walk w rejonie Wilanowskiej został po raz trzeci ranny. – Wyciągnęliśmy go spod gruzów i pod groźbą pistoletów wsadziliśmy do pontonu berlingowców płynącego na praski brzeg Wisły – wspomina kolega „Śwista” Zbigniew Ścibor-Rylski „Motyl”.Przed końcem wojny siłą został wcielony do armii Berlinga i skierowany do szkoły oficerskiej. Uciekł z niej, wyprowadzając kilkudziesięciu żołnierzy do lasu. Gdy wrócił do Warszawy, włączył się do prac tzw drugiej konspiracji, w ramach dawnego batalionu „Zośka”. – Jeszcze w 1945 r. należał do grupy, która próbowała na trasie do Konstancina porwać attaché wojskowego ZSRR generała Masłowa. Chcieli go wymienić za aresztowanego Radosława. Zamach się nie udał. Gdy kierowca Masłowa zobaczył ludzi blokujących drogę, nie zatrzymał się. Wjechał na tory kolejki sąsiadujące z szosą i zdołał uciec – opowiada Jerzy Sienkiewicz.Komuniści aresztowali „Śwista” w styczniu 1949 r. Skazali go na dziesięć lat więzienia, a następnie na karę śmierci. „Ułaskawiono” go, zamieniając wyrok na 15 lat więzienia. O tej zmianie nie wiedział. Przez wiele lat czekał na wykonanie wyroku. Na wolność wyszedł dopiero w listopadzie 1956 r.
Od 1966 r. pełnił funkcję sekretarza środowiska „Zośka”. – W latach 70. związał się ze szczepem harcerskim w Sulejówku. Poznali go harcerze z całej Polski.







